Pokazywanie postów oznaczonych etykietą code. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą code. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 września 2013

Failed to load platform plugin "windows", QT 5

When deploying the QT 5 application, after adding all (as far as I thought) required DLLs, you might get an error like this:

Failed to load platform plugin "windows". Available platforms are: minimal, offscreen, windows

In documentation (https://qt-project.org/doc/qt-5.0/qtdoc/deployment-windows.html) it stands that one should put platforms/qwindows.dll in the app directory, but it didn't work in my case. Actually, I've found out something weird, that it's enough to add the libEGL.dll in the app directory, and that works. I'm not a QT developer I must be honest, so I don't know why it helped, maybe it's ok. But nothing like this was said in the documentation, so I decided to write it here, maybe someone will be looking for the same problem and now google can help him (it didn't help in my case ;)).

niedziela, 28 sierpnia 2011

Class method as template parameter

I had an interesting problem that can be solved using a little bit tricky C++ code. Imagine a singleton that holds some pointer to a class that has many methods with identical params, but different purposes. Now, imagine you're creating some wrapper for this class in some other class (the first one was a ID3D11Device in my case, so I didn't modify it) and your code is also identical, despite this single method call. You can obviously copy paste this problem, creating n-times more lines of code. But this is an ugly solution, so below I paste the nice one. Class A is the ID3D11Device, class B is my wrapper. In my case fun1 was enough (i knew A type while implementing this), but because i find this useful - i paste code for case with unknown A type. Of course in practice, fun1 and fun2 would be big functions with this single call embedded somewhere deep.

struct A {
void a(int param) { std::cout << "a " << param << std::endl; }
void b(int param) { std::cout << "b " << param << std::endl; }
};


struct B {
template< void (A::*F)(int) >
void fun1() {
A* a = new A; // obtain A, this may be singleton or anything else
(a->*F)(1);
delete a;
}


template< typename T, void (T::*F)(int) >
void fun2(T* t) {
(t->*F)(2);
}
};


int main() {
B b;
b.fun1< &A::a >();
b.fun1< &A::b >();


A a;
b.fun2< A,&A::a >(&a);
b.fun2< A, &A::b >(&a);


return 0;
}



The only aspect that may need some explanation at the moment is how to pass ID3D11Device method marked with STDMETHODCALLTYPE as template parameter. Notice, that STDMETHODCALLTYPE is just a macro for __stdcall. We can pass this additional keyword using syntax like:


template< HRESULT (__stdcall ID3D11Device::*CreateShader)(const void*, SIZE_T, ID3D11ClassLinkage*, ID3D11VertexShader**) >
bool load_(const char* filename) {
...
}

Ok, now for the real example - the code will be a little bit more tricky, because we have to use derived template param as param for functions used as template params, blah, compliacted - look at the code :)

template< typename ShaderType >
class Shader {
protected:
ShaderType* shader;
public:
Shader() {
shader = NULL;
}


virtual ~Shader() {
if(shader) {
shader->Release();
}
}


template< HRESULT (__stdcall ID3D11Device::*CreateShader)(const void*, SIZE_T, ID3D11ClassLinkage*, ShaderType**) >
bool load_(const char* filename, const char* entryPoint, const char* shaderModel) {
...
}


template< void (__stdcall ID3D11DeviceContext::*SetShader)(ShaderType*, ID3D11ClassInstance* const*, UINT) >
void bind_() {
...
}
};


class VertexShader : public Shader< ID3D11VertexShader > {
public:
__forceinline bool load(const char* filename) {
return load_< &ID3D11Device::CreateVertexShader >(filename, "mainVS", "vs_4_0");
}


__forceinline void bind() {
bind_< &ID3D11DeviceContext::VSSetShader >();
}
};


class PixelShader : public Shader< ID3D11PixelShader > {
...
};


class GeometryShader : public Shader< ID3D11GeometryShader > {
...
};


class DomainShader : public Shader< ID3D11DomainShader > {
...
};


class HullShader : public Shader< ID3D11HullShader > {
...
};


class ComputeShader : public Shader< ID3D11ComputeShader > {
...
};


Of course you may decide to make load and bind virtuals, and to pack them into some kind of manager - this is just a design decision, whether you want to automate use of those classes. In such case design would get a little bit more complicated. My load is virtual, bind isn't. Additionally, VertexShader is strongly coupled with VertexLayout (ID3D11InputLayout), which is created while loading, so my structure looks something like this:


wtorek, 8 lutego 2011

Modelling thrown powder snow phenomenon for computer animation

This project is my Bachelor's Thesis on Warsaw University of Technology, Department of Electronics and Computer Science. The original title is "Modelowanie zjawiska wzbitego puchu śnieżnego dla potrzeb animacji komputerowej".

Abstract
The present thesis describes a fluid simulator based on nonlinear Navier-Stokes equations. The way of creating a stable solver is described. There is also some information on how to create vorticity confinement improvement. Next, the way of rendering solver output data using Blender 3D software is presented. Finally, the paper presents some examples and gives an insight into the implementation of the solver.

You can watch some effects on YouTube: [1], [2], [3], [4], [5]. I graduated with "5" mark (very good) on the 8th of february 2011.


wtorek, 27 października 2009

Re: Pola i akcesory wewnątrz klas

Do napisania tego posta sprowokował mnie Xion, swoją notką. Kiedyś sam o tym troszkę rozmyślałem, i doszedłem do wniosku, że zwykle wewnątrz klasy lepiej jest się odwołać bezpośrednio do składowych. Są jednak pewne wyjątki. I tutaj historia z życia wzięta, ale rozpisywać się nie będę, bo jak wiadomo jeden pseudokod znaczy więcej niż tysiąc słów :P
class Scene {

// trzy wskazniki na glowne macierze 
const Matrix4x4* modelMatrix;
const Matrix4x4* viewMatrix;
const Matrix4x4* projMatrix;

// od groma wyliczonych z nich macierzy 
Matrix4x4 modelViewMatrix, modelViewProjMatrix, invModel, (...), invModelViewProjMatrix;

bool /* w oryginale tu jest bitset */ modelChanged, (...), invModelViewProjChanged; 

public:

// tylko trzy metody set 
void setModelMatrix(const Matrix4x4* m) const;
void setViewMatrix(const Matrix4x4* m) const;
void setProjMatrix(const Matrix4x4* m) const;

// od groma metod get
const Matrix4x4& getModelMatrix() const; 
(...) 
const Matrix4x4& getInvModelViewProj() const;

};
Do tego dodajmy klasę ShaderManager, która pobiera sobie te macierze (i nie tylko, ale nie będę mieszać tutaj za bardzo, bo do puenty nie dojdę nigdy). I teraz - jak słusznie zauważył Xion użycie metod set na zewnątrz klasy Scene nie budzi (nie powinno!) wątpliwości. W tym przypadku jest to również konieczne wewnątrz. Przyczyna? Ktoś kto uważnie przeczytał pseudokod pewnie się domyśla, że liczenie (bądź co bądź kosztowne, szczególnie w przypadku inverse) macierzy jest odłożone do pierwszego get. Natomiast set aktualizuje odpowiednie wartości "changed". W przypadku nieużywania set trzeba te wartości zmienić ręcznie, co powoduje generalny syf w kodzie.

Pojawia się tutaj pytanie - co jeśli ktoś używa naszej klasy i o tym nie wie, i napisze gdzieś po prostu modelMatrix = identity4x4. Albo (o zgrozo :P) my sami mamy już tak rozdmuchaną klasę, że o tym zapominamy. Znalezienie błędu potem może być dosyć kosztowne. Moje rozwiązanie (które stosuję) polega na wywaleniu całej logiki związanej z macierzami do klasy SceneMatrix, gdzie macierze są w prywatnym obszarze a metody w publicznym, i dziedziczenie po niej. Zaleta jest taka, że w zależności od potrzeb możemy dziedziczyć publicznie lub prywatnie i w ten sposób udostępniać lub chować metody get / set na zewnątrz. Przy takim podejściu nie ma mowy o "zapomnieniu", że trzeba użyć set zamiast operatora=. Wadą jest to, że zwykle prowadzi to do wielodziedziczenia, ale moim zdaniem nie jest to ani błąd ani problem w takim przypadku.

sobota, 24 października 2009

Geometria w C++

Każdy kto pisze silnik graficzny, fizyczny, lub po prostu grę, potrzebuje często używać algorytmów geometrii obliczeniowej - triangulacji, liczenia otoczek wypukłych, operacji Boolowskich na wielokątach lub geometrii 3 wymiarowej, czy choćby prostym sprawdzaniu kolizji punktu z bryłą. Są to algorytmy używane w większości dziedzin związanych z kodowaniem gier i nie tylko, również ważne w CADach, robotyce, sofcie medycznym etc. Ponieważ odkrywanie koła po raz setny jest bezsensowne, postanowiłem znaleźć bibliotekę realizującą takie zadania za nas.

CGAL (Computational Geometry Algorithms Library) wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Jest to bardzo dojrzały projekt, rozwijany od 97 roku o ile się nie mylę. Obecnie doczekał się już wersji 3.5. Udostępnia bardzo pokaźną liczbę struktur danych i algorytmów. Poszczególne biblioteki projektu są proste w użyciu i dobrze udokumentowane. Całość napisana jest z myślą o C++, ale z tego co wyczytałem jest również wsparcie dla Pythona (co może się przydać w pisaniu skryptów do AI). Szczegółowy przegląd ficzerów można znaleźć na stronie http://www.cgal.org/
Teraz licencja - do zastosowań niekomercyjnych CGAL jest darmowy (połowicznie na licencji LGPL i QPL). Natomiast w przypadku zastosowań komercyjnych tak różowo nie jest, trzeba zakupić licencję, niestety nie znalazłem ceny na ich stronie.




Wykobi jest dużo mniej rozwiniętym (obecnie wersja 0.0.4), ale również ciekawym i dobrze zapowiadającym się projektem na licencji GNU GPL w przypadku zastosowań niekomercyjnych oraz na płatnej licencji w przeciwnym przypadku. Warto zobaczyć co oferuje, na stronie http://www.wykobi.com/

VGL jest częścią większego pakietu VXL. Nie oferuje zbyt wiele, tak na prawdę jest to zbiór struktur danych oraz kilku podstawowych algorytmów, głównie do transformacji przestrzennych. Jednak uznałem, że warto go odnotować, choćby ze względu na możliwość używania za free po spełnieniu podstawowych warunków o dołączeniu licencji, nie używaniu TM i wyraźnym zaznaczeniu modyfikacji. Cały pakiet VXL oferuje już troszkę więcej - między innymi algorytmy algebry liniowej i operacje na obrazach. http://vxl.sourceforge.net/

Na koniec zostawiłem Generic Geometry Library (GGL), która nie oferuje wprawdzie tyle co CGAL, ale jest całkowicie darmowa. Jest to kandydat do wcielenia w zestaw libów Boost. Udostępnia kilka ciekawych funkcji jak liczenie otoczki wypukłej (algorytm Grahama), clipping czy proste testy kolizyjne (a raczej bazę do takich testów). http://geometrylibrary.geodan.nl/index.html
Muszę jednak wspomnieć o dokumentacji do GGL, która jest... tragiczna. Dobrym przykładem jest opis użycia klasy graham do liczenia otoczki wypukłej. Jest on wygenerowany przez doxygena, co bardzo lubię, ale brakuje tam choćby słowa komentarza od autora.

Na koniec dodam, że jeśli ktoś zna inne ciekawe liby (najlepiej free) to zachęcam do podzielenia się linkiem :)

poniedziałek, 28 września 2009

Złom jako stymulator postępu technologicznego

Ponieważ zmęczyło mnie ostatnio trochę hardcorowe pisanie silnika, postanowiłem zrobić sobie małą odskocznię. Wygrzebałem ze strychu laptopa, sprzęt można by powiedzieć archaiczny, bo z prockiem 266MHz, jakąś dwumegową kartą etc. i postanowiłem napisać na nim bibliotekę fizyki 2d, taką, żeby dało się na niej oprzeć płynnie działającą prostą gierkę z fizyką. Nic niezwykłego - jakiś collision response dla convexów, jakiś tam rigid body model etc. Normalnie pewnie nie zwrócił bym na to uwagi, ale z racji sprzętu jakoś mnie tknęło, gdy w jednej z funkcji musiałem zrobić coś takiego:

// pseudokod
int k = jakies obliczenia;
T* t = new T[k];
// jakies przetwarzanie
delete[] t;

Przy czym funkcja była bardzo krótka, i jak mi się wydawało, alokacja pamięci na heapie była jej wąskim gardłem (na tym sprzęcie jest to wąskie gardło co by nie mówić :P). Mogłem zastosować opcję T t[100] i liczyć, że 100 nie będzie przekroczone, ale to nie jest ani eleganckie ani profesjonalne, w ogóle to jak rosyjska ruletka. No i wtedy mnie tknęło - dlaczego T t[100] jest właściwie szybsze niż new? Dlatego, że alokacja na stosie to tylko przesunięcie wskaźnika stosu, a na heapie to wyszukanie odpowiednio dużego spójnego obszaru, ustawienie flag w jakiejś mapie pamięci (zależnie od niskopoziomowej implementacji zarządzania pamięcią), dopiero potem faktyczne przydzielenie tego obszaru i zwrócenie wskaźnika. Tak powstał pomysł napisania funkcji salloc i sfree. W pełni świadomy problemów z "popieprzeniem stosu" pomiędzy ich wywołaniami postanowiłem zrobić te funkcje jako inline, i tu pojawił się mały problem, leżący w mojej pamięci, a raczej w odwołaniu z niej do specyfikacji C++, która to nie nakazuje aby funkcja inline była faktycznie inline. Mówiąc inaczej - funkcja inline może ale nie musi pomijać całą zabawę z ramką stosu. Tak wpadłem na użycie __forceinline i z bananem na ryju odpaliłem funkcje do testów... banan szybko znikł, segfault, ale dlaczego? Rozkmina chwilę potrwała, w końcu wykonałem taki oto test:
__forceinline int stest() {
int toRet;
__asm mov toRet, esp
return toRet;
}
int t1, t2;
__asm mov t1, esp
t2 = stest;

Po wypisaniu t1 i t2 okazało się, że o ile w trybie release są one takie same, o tyle w trybie debug wartości są różne, o zgrozo! Okazało się, że programiści z Microsoftu zrobili sobie joke, nazywając słowo kluczowe __forceinline, bo tak na prawdę ono wcale nie jest force i robi z funkcji inline kiedy chce i jak chce, czyli powiedzieli "cmoknijcie nas w pompkę my i tak lepiej wiemy kiedy inline jest potrzebne". Zresztą popatrzcie co na to MSDN
Tak więc zapadła decyzja, zrobię to jak koder ANSI C - przy pomocy makro, za co zwolennicy "idealnego C++" by mnie zabili pewnie, ale to nie moja wina, że producenci kompilatorów robią sobie jaja.
#define salloc(PTR, M_SIZE) \
__asm sub esp, M_SIZE \
__asm mov PTR, esp

#define sfree(M_SIZE) \
__asm add esp, M_SIZE

Dobra, teraz pytanie - czy było warto? Do testu odpalałem funkcje w których tylko alokowałem i zwalniałem pamięć (na 1000 intów), w pętli po 10 000 000 razy (na Athlonie XP 2400+). Wyniki przeszły moje oczekiwania, może nie najśmielsze ale zawsze :P

Tryb DEBUG:
new: 23.6571
salloc: 0.596729
Tryb RELEASE:
new: 4.29237
salloc: 0.0172891

Wyniki podane są w sekundach. Zalety są kosmiczne, ale wady też są - wspomniane mieszanie na stosie na pewno nie jest zdrowe dla początkujących koderów, metoda jest raczej przeznaczona dla tych świadomych, rozumiejących co się dzieje na stosie.

czwartek, 3 września 2009

Konstruktory, konstruktory

Załóżmy, że mamy klasę, w której nie ma funkcji wirtualnych (!), po niczym nie dziedziczy (w szczególności wirtualnie), i skomponowana jest tylko z niestatycznych i niestałych obiektów podstawowych. Jest to klasyczny przypadek klas typu Vector2, Vector3, Matrix3x3, Matrix4x4, oraz wielu innych matematycznych (i nie tylko) w grach. W takich klasach bardzo często wywoływany jest konstruktor kopiujący, więc warto byłoby się zastanowić jak taki konstruktor napisać optymalnie (*). Najprostszy sposób, to kopiowanie każdej wartości osobno. Inną możliwością jest wywołanie funkcji w rodzaju memcpy, żeby cały blok danych przekopiować na raz (stąd założenie o funkcjach wirtualnych etc., żeby nie nadpisać vtable pointera), co z kolei powoduje nakład na całą zabawę z ramką stosu. Teoretycznie można to jeszcze zoptymalizować przez modyfikator inline dla konstruktora. Ostatnie podejście, które sprawdziłem to... nie pisanie konstruktora ;P
Do testu przygotowałem 4 klasy - A, B, C i D, wykorzystujące wspomniane 4 podejścia. Konstruktory kopiujące dla A, B i C wyglądają następująco (dla testu drugiego, czyli symulacji macierzy 4x4, test pierwszy odpowiadał wektorowi trójelementowemu):
A(const A& a) {
x1 = a.x1; y1 = a.y1; z1 = a.z1; w1 = a.w1;
x2 = a.x2; y2 = a.y2; z2 = a.z2; w2 = a.w2;
x3 = a.x3; y3 = a.y3; z3 = a.z3; w3 = a.w3;
x4 = a.x4; y4 = a.y4; z4 = a.z4; w4 = a.w4;
}

B(const B& b) {
memcpy(this, &b, sizeof(B));
}

inline C(const C& c) {
memcpy(this, &c, sizeof(C));
}
Następnie dla każdej z 4 klas przeprowadziłem identyczny test ( testCycles = 100000000):
for(int i = 0; i < testCycles; i++) {
A acopy = A(a);
}
Jak wspomniałem, test 1 odpowiadał Vector3, test 2 - Matrix4x4.

Można się było domyślać, że narzut wywołania funkcji przewyższy zysk przy małej liczbie elementów do skopiowania. Natomiast wynik dla klasy D, z wygenerowanym automatycznie konstruktorem kopiującym jest dosyć zastanawiający, szczególnie dla przypadku 1 (aż z wrażenia dla pewności sprawdziłem, czy kompilator w ogóle kopiował obiekty :P). Więc moja odpowiedź na pytanie (*) - jak optymalnie napisać taki konstruktor brzmi: nie pisać wcale! Kompilator sobie poradzi.

Przy okazji sprawdziłem jeszcze jedną rzecz. Wielu programistów twierdzi, że lista inicjatorów konstruktora to tylko zabieg stylistyczny i nie różni się od przypisania wartości do obiektu wewnątrz konstruktora. Oczywiście mylnie, bo stosując drugie podejście wywołujemy niejawnie konstruktor obiektu tymczasowego, potem operator przypisania, a potem jeszcze destruktor. Prosty test:
class X {
std::string text;
public:
X() {
text = "text";
}
};

class Y {
std::string text;
public:
Y() : text("text") {}
};
W pętli wywoływałem tym razem zwykły konstruktor, wynik potwierdza to, co napisałem:


środa, 12 sierpnia 2009

printf - based - listener

Potrzebowałem zrobić listener dowolnej ilości zmiennych oparty na funkcji o prototypie podobnym do

int printf ( const char * format, ... );

wyzwalany jakąś funkcją (w szczególnym przypadku callbackiem). Na przykład wyświetlający informacje typu FPS w grze, albo jako reakcja na event czy przychodzący z sieci pakiet. Dla uproszczenia tej notki załóżmy, że ma obsługiwać jedynie inty i floaty. Można oczywiście napisać wielką funkcję, w której w zależności od jakiejś zmiennej będziemy wywoływać w switchu printf(napis, int1), printf(napis, int1. int2) etc. aż do 1000 zmiennych różnych typów, czego na pewno nikt nie przekroczy. Ale można też to zrobić inaczej. Moje rozwiązanie jest proste - podajmy parametry bezpośrednio z poziomu asma. W dokumentacjach można wyczytać jak VS (w moim przypadku, bo go używam) wywołuje funkcje (calling convention), jednak warto to sprawdzić w praktyce.

Na początek robimy sobie małą aplikację testową:

#include
int main() {
printf("printf call %d %f\n", 1, 2.0f);
return 0;
}

Kompilujemy, odpalamy, i (o dziwo) na ekranie wyświetla się napis „printf call 1 2.000000”. Podejrzyjmy wygenerowaną binarkę w desassemblerze, np. w IDA (program jest dostępny w wersji Freeware – troszkę ograniczonej, ale dla przeciętnego człowieka oferuje i tak o wiele za dużo). Interesuje nas poniższy fragment (jeśli nie umiesz znaleźć go w swoim disasmie, warto się pouczyć podstaw RE, choćby z [1] czy [2], czasem się przydają nawet jeśli nie chcemy być RE).


.text:004113BE mov esi, esp
.text:004113C0 sub esp, 8
.text:004113C3 fld ds:dbl_415758
.text:004113C9 fstp [esp+0D4h+var_D4]
.text:004113CC push 1
.text:004113CE push offset aPrintfCallDF
.text:004113D3 call ds:printf
.text:004113D9 add esp, 10h

Jak widać parametry funkcji wrzucane są na stos od końca. Czyli zgodnie z opisem w dokumentacji. Jeśli chodzi o inty sprawa jest banalna - znany wszystkim push wartości. Więc np. zamiast

int i = 1;
int j = 2;
printf("printf call %d %d\n", i, j);

możemy zrobić równoważne:

int i = 1;
int j = 2;

__asm {
push j
push i
}

printf("printf call %d %d\n");

int add_ = 8;
__asm add esp, add_

Na początku wrzucamy zmienne na stos zgodnie z konwencją kompilatora, potem robimy call i na końcu zwiększamy wskaźnik stosu o tyle o ile zmniejszyliśmy go niejawnie przy pushowaniu. Jaki z tego jest zysk? Ano taki:

int tablica[5] = {1, 2, 3, 4, 5};

for(int i = 4; i >= 0; --i) {
int k = tablica[i];
__asm push k
}

printf("printf call %d %d %d %d %d\n");

int add_ = 4 * 5;
__asm add esp, add_

A co z floatami? FLD wrzuca float’a na stos FPU, natomiast FSTP kopiuje pierwszą wartość z tego stosu pod wskazany adres, po czym wykonuje POPa (btw. jest też wersja bez POPa - FST). Trzeba też pamiętać, że potrzebujemy aż 64 bitów.

float f = 3.14f;
int floatSize = 8;
__asm {
fld f
sub esp, floatSize
fstp qword ptr [esp]
}
printf("float = %f\n");
__asm add esp, floatSize

Samego listenera można teraz zaimplementować na tyle sposobów ilu jest koderów. W moim przypadku cały snippet wygląda tak:

#include
#include
#include

class PrintfListener {
enum Type {
T_INT,
T_FLOAT
};

struct Value {
Type type;
union V_ {
int* i;
float* f;
} val;

Value(int* i) { type = T_INT; val.i = i; }
Value(float* f) { type = T_FLOAT; val.f = f; }
};

std::vector value;
std::string str;
public:
void addParam(int* i) { value.push_back(Value(i)); }
void addParam(float* f) { value.push_back(Value(f)); }
void setString(const std::string& s) { str.assign(s); }

void use() {
std::vector::iterator it = value.end();
int totalSize = 0;
while(true) {
--it;

switch(it->type) {
case T_INT: {
int v = *(it->val.i);
__asm push v
totalSize += 4;
} break;
case T_FLOAT: {
float v = *(it->val.f);
__asm {
fld v
sub esp, 8
fstp qword ptr [esp]
}
totalSize += 8;
} break;
}

if(it == value.begin()) break;
}

printf(str.c_str());
__asm add esp, totalSize
}
};

int main() {
int i = 0;
float f = 0.0f;

PrintfListener listener;
listener.addParam(&i);
listener.addParam(&f);
listener.setString("i = %d, f = %f\n");

listener.use();

i = 10;
f = 3.14f;
listener.use();

return 0;
}

Ok, a jak to ugryźć inaczej? Można np. zastosować STLowy string stream i do printfa przekazywać gotowy poskładany string - ale wtedy właściwie tracimy największą zaletę formatującego printfa, więc przy takim podejściu byśmy już pewnie użyli iostream na konsoli i napisali inną funkcję wypisującą w przypadku aplikacji graficznej. Jak ktoś ma inne genialne sposoby (może da się to zrobić dużo prościej?) to będę wdzięczny za wszelkie info :)

[1] ReverseCraft by Gynvael – dobre źródło dla początkujących z RE: http://re.coldwind.pl/
[2] Introduction to Reverse Engineering Software by Mike Perry - świetne źródło, troszkę wiekowe, dla początkujących z RE, bardzo dużo informacji od podszewki: http://www.acm.uiuc.edu/sigmil/RevEng/